Daily routines

(autor zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/colinthedog)
Rutyna głównie kojarzy nam się z czymś nie przyjemnym, często powtarzaną żmudną pracą. Mi głównie kiedy myślałem o rutynie pojawiał się w głowie obraz nudy.
Ostatnio wszystko się zmieniło kiedy przypadkiem odkryłem pojęcie daily routines czyli po prostu codzienne rutyny. Do takich rutyn zalicza się na przykład mycie zębów, jedzenie, spanie czyli zwykłe czynności.
To co odkryłem to fakt że rutyny są bardzo rozwojowe. Robiąc coś codziennie o wiele łatwiej się tego nauczyć niż siadać z książką i zakuwać długo a raz. Oczywiście nie tyczy się to tylko i wyłącznie czytania, daily routines są bardzo dobrą metodą do naukii aktywnych czynności.
Ja osobiście od tygodnia stosuje takie rutyny :
- chcę poprawić swoją kondycje i wypracować kaloryfer wiec codziennie robię tzw. Aerobiczna “6″ Weidera
- postanowiłem się nauczyć hiszpańskiego, codziennie poświęcam na naukę około 30-60 min.
W ten sposób przy na prawdę małym wysiłku na dłuższą metę mamy duże osiągnięcia.
Plusy metody :
- wymagana mała ilość czasu
- ćwiczenia nie są tak bardzo demotywujące bo nie wymagają poświęcenia dużej ilośći czasu na raz. Jeżeli miałbym powiedzmy raz w tygodniu przysiąść sobie na naukę hiszpańskiego i przesiedzieć te 4-5h to pewnie po 2 takich razach odechciało by mi się naukii.
- często powtarzając ćwiczenia, aktywności (codziennie) łatwiej jest nam się ich nauczyć.
A wy macie swoje daily routines ?
Luty 21, 2010 - 12:54 pm
Co do tego A6W – zrobiłem jakieś dwa lata temu całe A6W i tak długo jak masz zbyt wysoki poziom tkanki tłuszczowej to kaloryfera nie będzie widać. Musisz mieć najpierw naprawdę niski poziom tkanki tłuszczowej. Chyba, że już masz, to zapewne trochę poprawi się rzeźba. Sam robiłem później ABS, trochę inny, wg mnie bardziej sensowny, program na mięśnie brzucha i ten bardziej bym polecał, bo jest krótszy (parę minut vs 45 minut przy ostatnich dniach A6W) i ćwiczy wszystkie mięśnie brzucha.
Mimo to i tak nie mam tego kaloryfera bo cały czas mam zbyt wysoki poziom tkanki tłuszczowej. Mięśnie zapewne są znacznie silniejsze, ale póki nie spali się zalegającej tkanki tłuszczowej to nie będzie jakiegoś superefektu.
Luty 25, 2010 - 9:53 am
Rutyny są faktycznie dobre, choć – jak dla mnie – nieco trudne do wypracowania, a wiadomo: odrobina swobody – i już nie ma rutyny. Przydałoby mi się jednak wrócić do biegania.
Co do ćwiczeń: czytałem gdzieś tam, że nie powinno się ćwiczyć codziennie, bo mięśnie muszą mieć czas na regenerację. Nie mieliście “problemów” po tych A6W i ABS?
Luty 25, 2010 - 5:47 pm
Ja niestety musiałem przestać ćwiczyć z niezależnych ode mnie powodów. Skończyłem 2 tyg. przed końcem i muszę powiedzieć że widać efekty.
Może nie mam kaloryfera ale zmiany są. Problemów żadnych nie odnotowałem.
Ale szczerze ważniejsze niż sam efekt kaloryfera na brzuchu było utrzymanie rutyny. Jestem z siebie zadowolony.
Za około miesiąc zaczynam od nowa
Luty 25, 2010 - 6:18 pm
Paweł – mięśnie wymagają regeneracji, dlatego nie ćwiczy się na siłowni codziennie. Mięśnie brzucha regenerują się szybciej, a przerwa zależy od intensywności treningu. Odsyłam do atlasu ćwiczeń: http://www.kulturystyka.pl/atlas/
Po A6W nie ma problemów z brzuchem, ale są problemy z mięśniami grzbietu, bo A6W oprócz brzucha mocno obciąża plecy (przynajmniej ja to czułem, ale to zależy od tego czy oprócz A6W ma się zwykły trening na siłowni). Dlatego tym bardziej nie polecam tego treningu.
Czerwiec 10, 2010 - 4:40 pm
moją rutyną jest uruchomienie laptopa zaraz po obudzeniu – chociaż zasiadam do niego dopiero po wizycie w łazience.
Nawyk ten wziął się z przeszłości gdy mój stary, zaśmiecony plikami pecet uruchamiał się 15 minut.
A z trochę bardziej pozytywnych to: staram się codziennie przeczytać chociaż kilkanaście stron zakupionej książki.